NeoNail - Warming Memories

NeoNail - Warming Memories





Wraz z nadchodzącą jesienią naszła mnie ochota na manicure w stonowanych kolorach. Moją ulubioną marką, jeśli chodzi o produkty do paznokci jest zdecydowanie NeoNail, ze względu na przeogromny wachlarz kolorów lakierów hybrydowych. Jakiś czas temu odkryłam przepiękną, żywą kolekcję neonów, zaraz po tym kolekcje Star Glow i Boho przygotowane we współpracy z Joanną Krupą, aż w końcu znalazłam kolory, które są wprost idealne na jesień. Mowa o kolekcji Warming Memories. Są to odcienie bardziej stonowane, które są świetnym uzupełnieniem każdej stylizacji. Ja zdecydowałam się na trzy kolorki: Warming Memories, Hot Cocoa i Sensual Silence.






Swoją jesienną stylizację uzupełniłam o pyłek Electric nr 02, który zdecydowanie dodał blasku moim paznokciom.




Według mnie klasykę warto ulepszyć dodając minimalnego blasku, dlatego też pokochałam pyłki Electric Effect, które w zależności od padania światła mienią się na różne kolory. Numer 02 odbija się na różowo-zielono idealnie komponując się przy tym z użytym przeze mnie stonowanym kolorem. Pyłek to połączenie różnych odcieni folii transferowej, które tworzy połyskujący i metaliczny efekt. W ofercie NeoNail znajdziecie jeszcze Electric nr 01, który ma w sobie złote, zielone i różowe odcienie oraz nr 03 w odcieniach niebieskich, fioletowych i zielonych. 




Taki manicure idealnie sprawdzi się jesienną porą, ale może też być świetnym rozwiązaniem na imprezy!

Lubię  lakiery hybrydowe NeoNail, bo szybko się z nimi pracuje. Dodatkowo przygotowania ułatwia lampa LED tej samej firmy, dzięki której robienie paznokci w domu staje się dziecinnie proste. Lampę możecie znaleźć tu Lampa Led Eco. Posiada trzy czasy utwardzania, przez co możemy dostosować ją do naszych potrzeb. Hybrydy zastygają już po 30 sekundach i co najważniejsze - bardzo długo się trzymają. 


A wy jakie lubicie kolory jesienią na paznokciach - delikatne odcienie jak te z  kolekcji Warming Memories czy bardziej intensywne kolory?



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty
Ulubiony olejek do twarzy i naturalna pielęgnacja z Morze-mydla.eu

Ulubiony olejek do twarzy i naturalna pielęgnacja z Morze-mydla.eu



Cześć kochane i kochani... Czyżby ten post oznaczał powrót na bloga? Niestety tego obiecać nie mogę jednak postanowiłam nieco przybliżyć Wam produkty, które mocno poprawiły stan mojej cery w ostatnim czasie. Jak każda z nas wie jesień i zima potrafią mocno dać się we znaki jeśli chodzi o cerę. Moja zdecydowanie oberwała wraz z pierwszym podmuchem wiatru. Stała się sucha, mocno naprężona i pojawiło się na niej pełno małych niedoskonałości. Jako, że choruję na AZS (Atopowe Zapalenie Skóry) postanowiłam przestawić się powoli na naturalne kosmetyki, które moja atopowa skóra wręcz uwielbia.

W pomocy przyszedł mi sklep Morze Mydła, który możecie znaleźć pod adresem morze-mydla.eu.
Jest to sklep w którym znajdziecie same tworzone własnoręcznie naturalne kosmetyki i nie tylko!
Ja zdecydowanie dałam się ponieść i zaczęłam testować wszystko na raz! Szczególnie poświęcę się jednak dwóm produktom, które pewnie najbardziej Was zainteresują! I to właśnie o tych produktach dziś opowiem trochę więcej.



Pierwszym z nich jest olejek do twarzy i ciała z rokitnikiem. Zawsze unikałam olejów do twarzy ponieważ obawiałam się, że te są za ciężkie do mojej cery. Jednak ten produkt zdecydowanie do takich nie należy. Świetnie się wchłania, pozostawia cudowne uczucie gładkiej i nawilżonej (nie 'naolejowanej') skóry. Buteleczka olejku została tak zaprojektowana, żeby ułatwiać aplikację. Jak działa olej z rokitnikiem? Przede wszystkim posiada dużo Witaminy A w postaci Karotenoidów, które odpowiadają za regenerację skóry. Działają przeciwzmarszczkowo i antyoksydacyjnie. To za co pokochałam ten produkt to fakt, że poprawia koloryt mojej skóry więc jest też idealną bazą pod makijaż. Dodatkowo chroni przed promieniowaniem słonecznym o czym często zapominamy zimą. W skrócie olejek świetnie poradził sobie z moją cerą i sprawił, że stała się naprężona i pełna blasku. Jest to produkt w stu procentach warty polecenia!



Kolejnym świetnym produktem jest własnej roboty Francuska Glinka Zielona. Jeśli chodzi o glinki, to od zawsze uwielbiałam ten rodzaj maseczek. Jednak ta podbiła moje serce ponieważ jest tak drobno zmielona, przez co świetnie się ją rozrabia. Od zawsze miałam cerę normalną ze skłonnością do atopii i co mnie zaskoczyło w tym roku- moja cera zaczęła mocno się przetłuszczać- w szczególności w strefie T. Spowodowało to, że po kilku godzinach od nałożenia makijażu strefa T mocno zaczyna się błyszczeć. Jako, że nie używam podkładów to dotychczas radziłam sobie jedynie pudrami matującymi. Nie pomyślałabym nigdy, że nakładanie maski 1-2 razy w tygodniu będzie w stanie poradzić sobie z tym problemem. Fakt, że moja cera świeci się nadal i na pewno wydzielanego przez nią sebum nie idzie już zastopować, jednak jest to dużo mniej zauważalne.

Przede wszystkim zauważyłam, że maseczka z glinki zielonej mocno pobudza krążenie mojej cery co również poprawia jej koloryt. Czymś, co mnie najbardziej zaskoczyło pozytywnie jest duża poprawa nawilżenia. Skóra stała się ujędrniona. Uwielbiam nakładać ją na podrażnioną skórę np. po spacerach na mocnym wietrze. Musicie jednak pamiętać, że Glinki Zielonej nie możecie doprowadzić do wyschnięcia- najlepiej nakładać na nią mokrą gazę. Polecam też dosypać pół szklanki glinki do kąpieli- działa odprężająco i nawilżająco na całe ciało. Glinkę można też nakładać jako pasta w proporcji 1:1 na włosy.



W Manufakurze Morze Mydła możecie też znaleźć inne naturalne produkty takie jak mydła i woreczki lawendowe. Mydełka, które dostałam są aktualnie w trakcie testowanie, niedługo na pewno poinformuję Was jak się sprawdziły. Jak narazie mogę Wam z całego serca polecić te dwa produkty i jeśli macie małe problemy z cerą takie jak ja to zdecydowanie warto je sprawdzić. Szczególnie, że olejek kosztuje 45 zł, a glinka jedyne 12zł!

Mam nadzieję, że pomogłam niektórym z Was i, że spodobają Wam się posty również pielęgnacyjne na moim blogu. Do zobaczenia!



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty
FREEDOM Makeup: Pro Brow Pomade perfect for Brown Hair.

FREEDOM Makeup: Pro Brow Pomade perfect for Brown Hair.



Dzisiaj mam dla Was krótką recenzję mojego najczęściej używanego w ostatnim czasie produktu do brwi, a mianowicie pomady od marki Freedom Makeup. Jest to jedna z niewielu pomad dostępnych w polskich drogeriach internetowych i jedna z tych 'tańszych'. Czy oznacza to jednak, że jest gorsza od słynnej pomady od Anastasia Beverly Hills? Tego dowiecie się poniżej.

Nie raz dostałam od Was pytanie na moim instagramie 'Czy wychodzę z domu bez makijażu?', 'Co znaczy dla mnie makeup no makeup'. Pewnie nie wiele z Was wie, że pomimo ciemnych naturalnie włosów i ciemnej oprawy oczu moje brwi i rzęsy są bardzo, bardzo jasne i rzadkie- praktycznie niezauważalne. Co za tym idzie- mogę wyjść bez tuszu do rzęs, ale brwi staram się mieć zawsze zrobione, czy to na plaży, czy na co dzień. Dlatego też w swoim życiu przetestowałam już wiele produktów do ich stylizacji, zaczynając od kredek, wypełniaczy, cieni do brwi i kończąc na pomadach. Przy tym ostatnim zostałam do dziś. Mój makijaż brwi zaczynam od żelu utrwalającego z Catrice, kredką z mellow cosmetics zaznaczam kształt i wypełniam go pomadą. Dotychczas używałam pomady od Anastasii Beverly Hills w odcieniu Medium Brown, jednak raz na jakiś czas odstawiam ją dla pomady od Mellow. 

(Do zrobienia swatchy użyłam swatch maker'a od sminko.pl)


Kiedy przyszła do mnie paczka od Makeup Revolution,a w niej kosmetyki marki Freedom byłam sceptycznie nastawiona. Szczególnie przez to, że ich kosmetyki kilka lat temu kupowałam za grosze w Pepco. Postanowiłam jednak dać im szansę i przetestować ich produkty. Głównie skupiłam się na pomadach i korektorach (jeśli chcecie to o nich też mogę napisać recenzję). Dostałam 5 różnych kolorków: Soft Brown, Chocolate, Granite, Ebony i Taupe. Ten ostatni oddałam przyjaciółce ze względów oczywistych:)! Pozostałe cztery przetestowałam dla Was i oczywiście zrobiłam swatche, które już mogliście widzieć wyżej.

Jakie jest moje zdanie i czym różnią się od słynnego produktu od ABH? Przede wszystkim zacznijmy od kolorów. Kolor Soft Brown to kolor idealny dla jasnego brązu- ja osobiście preferuje na co dzień o ton jaśniejsze brwi od koloru moich włosów i ten sprawdza się w tym przypadku idealnie. Bardzo polubiłam również kolor Chocolate, który jest dużo cieplejszy, ale nie wpada w rudawe tony. Według mnie jest to odpowiedni kolor do moich włosów. Dwa pozostałe odcienie są dla mnie zdecydowanie zbyt ciemne. Ebony do ciemna czekolada, a Granite to typowa czerń. 




Co do konsystencji- ciężko jest mi ją porównać do jakiejkolwiek innej pomady, a testowałam już takie marki jak Ardell, Mellow, ABH itd. i mam wrażenie, że każda z nich jest trochę inna. Te pomady są minimalnie bardziej tłuste. Mi to osobiście nie przeszkadza, ponieważ do każdego produktu w żelu dodaję zawsze kroplę Duraline, który sprawia, że produkty tego typu o wiele łatwiej się nakłada. 

Sama konsystencja jest bardzo kremowa, nie rozpływa się i nie wnika w skórę. Możemy dzięki niej uzyskać efekt zafarbowanych włosków, a nie skóry. Największym plusem tej pomady jest fakt, że jest niezniszczalna! Po całym dniu pracy ciężko było mi ją zmyć z brwi. Pomogła dopiero bardziej tłusty olejek różany. Domyślam się, że po dłuższym czasie będzie zastygać tak samo jak inne. 



Podsumowując i odpowiadając na najważniejsze pytanie, czyli czy ta pomada równa się pomadzie od ABH... może są minimalne różnice, ale myślę, że warto ją sprawdzić na własnej skórze. Przede wszystkim cena! Możemy ją kupić za około 25 zł, a to zdecydowanie zachęca do zakupu. Trzyma się długo, przyjemnie się używa i nawet wygląda podobnie- czego chcieć więcej? 

Chętnie poczytam w komentarzach jaki jest Wasz ulubiony produkt do stylizacji brwi:)



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty
HUUUGE HAUL: Makeup Revolution!

HUUUGE HAUL: Makeup Revolution!



Pewnie większość z Was po przeczytaniu tytułu pomyślała sobie 'znowu'... Ostatnio na moim blogu pojawiają się same haul'e zakupowe. Jednak jest to jedyne miejsce w sieci gdzie możecie poznać moją opinię na temat niektórych kosmetyków i pomimo, że blog w moim przypadku poszedł w odstawkę to lubię tu czasem wracać. Tak... kolejny powrót, ale tym razem nie zamierzam się z Wami witać i tłumaczyć dlaczego mnie tak długo nie było- zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi.

(zestawy do konturowania HD PRO POWDER i HD ULTRA CREAM CONTOUR)


(Paletki Renaissance Day, Night & Glow)



(Luxury Banana Powder)

Dzisiejsza notka jak i dwie kolejne będą dla mnie specjalne, a nawet i trochę sentymentalne. Dlaczego? Ci co mnie obserwują od początków pewnie się domyślili, a jeśli nie to trochę Wam o nich opowiem. Makijaż stał się moją pasją i pochłonął mnie totalnie od momentu gdy założyłam konto 'beauty' na instagramie. Wtedy też nie myślałam, że zajmę się makijażem na poważnie, ale to już mogliście wyczytać kilka postów niżej. Często pytacie mnie jednak jaka paletka do makijażu jest najlepsza na początek, od czego zacząć swoją makijażową przygodę- i tu pojawia się problem. Jeśli to właśnie Ty zadałaś mi chociaż raz takie pytanie to wiesz, że nigdy nie potrafiłam na nie odpowiedzieć jednym słowem/zdaniem. Zawsze sprawiało mi to problem, bo gdybym wtedy wiedziała tyle co teraz to pewnie kupiłabym pierwszego dnia paletkę od Anastasii- Modern Renaissance, która zdecydowanie ułatwia robotę. Jednak moje początki były inne,a mianowicie moją pierwsza paletka była właśnie z marki Makeup Revolution! Pamiętam, że miałam obsesję na punkcie tej marki i gdy tylko jej stoisko pojawiło się w HEBE wykupiłam prawie wszystkie paletki jakie były dostępne. Z czasem jednak cała ta moja kolekcja powędrowała do kolejnej osoby, która właśnie zaczynała z makijażem. Przez długi czas nie powracałam do kosmetyków tej firmy i jej sióstr, oprócz kultowego rozświetlacza Goddess of Love, który jest moim zdecydowanym ulubieńcem. Jednak patrząc na niektóre produkty, które wypuszczali korciło mnie do zakupu kolejnych.

(Rozświetlacze: Flash & Rejuvenate)




(Flawless 3 Resurrection)

Wczoraj nastąpił dla mnie przełomowy dzień, ponieważ przyszła do mnie wieeeeelka paka kosmetyków właśnie od marek Makeup Revolution, I Heart Makeup i Freedom Makeup. Pokazywałam Wam ją w skrócie na moim insta story i obiecałam, że podzielę się z Wami jej zawartością. Pomyślałam sobie, że najłatwiej będzie to zrobić właśnie tu. Szczególnie, że zamierzam podzielić paczkę na trzy posty- trzy osobne marki. Dzisiejszy będzie poświęcony Makeup Revolution i nowościom jakie wypuścili na rynek. Przyznam szczerze, że od momentu gdy pozbyłam się moich ukochanych czekoladek to kosmetyki tej marki stanowczo się zmieniły- nie tylko w wyglądzie, ale też w jakości. W paczce znalazłam wiele produktów, które mnie zdecydowanie zaskoczyły!

(skin kiss cream bronzer)











(Epic Day & Nights)

(Paletki Pro HD INSPIRATION, NEUTRALS COOL)

Myślę, że szczegółową opinię będziecie mogły usłyszeć na moim instagramie @kayleen_beauty , ponieważ ten post byłby chyba najdłuższym w historii tego bloga. Poza tym nie jestem w stanie w ciągu jednego dnia przetestować nawet 1/3 z tych kosmetyków. Jeśli będziecie miały jakieś pytania co do konkretnego kosmetyku- piszcie w komentarzach:)



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty


Open box SMINKO.pl -  Nowość! Terminarze.

Open box SMINKO.pl - Nowość! Terminarze.



Przychodzę dzisiaj do Was po dosyć długiej przerwie z małym open box-em. Jeśli śledzicie mnie na instagramie to mogliście zauważyć, że wygrałam konkurs na ambasadorkę marki sminko.pl i w tym tygodniu dostałam od nich pierwszą paczuszkę. Postanowiłam przybliżyć Wam na blogu jej zawartość, ponieważ na instagramie klik nie jestem w stanie pokazać Wam tylu szczegółów co tutaj. Poza tym od dawna zbierałam się do napisania nowej notki dla Was :)!



Najważniejszym elementem paczki jest oczywiście wyczekiwana przez wielu nowość-  TERMINARZ! Jest to produkt, którego jeszcze nie ma w sklepie, ale już od piątku będziecie go mogli kupić na sminko.pl. Dlaczego jest taki wyjątkowy? Dlatego, że spełnia wymagania branży kosmetycznej, ale nie tylko. Został stworzony z myślą o całej branży usługowej, o osobach, które muszą zaplanować cały swój dzień co do godziny.






Dlatego też jest idealny właśnie dla makijażystek, fryzjerek itd. Będziecie mieli do wyboru dwa modele: fun i wersję glamour- obie wersje zostały zaprojektowane przez dziewczyny ze sminko- które wykonały kawał dobrej roboty! Moja wersja to wersja fun- czyli dużo kolorów. Co jeszcze wyróżnia terminarz Sminko od pozostałych? Jest to kalendarz na 2018 rok, każdy miesiąc ma swoją indywidualną i wyjątkową kartkę oddzielającą (moim ulubionym jest zdecydowanie Maj!), w dodatku każdy dzień ma osobną kartkę, a na niej rozpisane godziny, dane kontaktowe, usługę i uwagi. Weekend ma tyle samo miejsca co inne dni tygodnia- a uwierzcie, że dla tych, którzy pracują głównie w weekendy jest to wielkie ułatwienie! Dobra robota sminko!




W paczce znalazłam dużo innych gadżetów, między innymi karty makijażu i face charty, które miałam już wcześniej i uwielbiam! Karty makijażu przydadzą się każdej wizażystce, ponieważ możemy zapisać wszystkie użyte kosmetyki, np. przy makijażach próbnych, aby móc powtórzyć je po raz kolejny. Te posiadają też z tyłu rozpiskę kosmetyków do pielęgnacji. Co do Face Chart'ów od Sminko.pl jest to mój drugi egzemplarz- pierwszą wersję miałam w większym rozmiarze, dlatego bardzo się cieszę, że nowe face charty są rozmiaru a5. Jest to zdecydowanym ułatwieniem jeśli chodzi o przenoszenie ich.




Moim ulubionym produktem By Sminko jest Swatch Maker, który również pojawił się w tej paczce. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z jego użyciem.







Głównym produktem marki są jednak rzęsy, których modeli znajdziecie niewyobrażalną ilość w sklepie internetowym. Jestem pewna, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. W tej paczce przyszły mi rzęski: Alice, Marta i Magdallena. Te ostatnie są moimi ulubieńcami! Już niedługo będziecie mogli zobaczyć makijaże z ich użyciem na moim instagramie @kayleen_beauty



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

Copyright © 2016 Kayleen beauty! , Blogger