GLITTER MAKEUP BRUSHES with Gamiss & Zaful.

GLITTER MAKEUP BRUSHES with Gamiss & Zaful.




Cześć! Dzisiaj mam dla Was krótki post poglądowy, w którym chce Wam pokazać nowe pędzelki ze sklepu GAMISS. W następnym poście pokażę Wam moje kolejne zdobycze, ponieważ i te z dzisiaj i te drugie skradły moje serce. Pędzle wzorowane są na marce Certifeye, jednak różnią się kształtem, wykończeniem i minimalnie kolorem. W ostatnim czasie bardzo popularne stały się pędzelki z brokatowymi rączkami. Co ja o nich myślę? Myślę, że przede wszystkim przepięknie prezentują się na toaletce i zdecydowanie szkoda mi ich używać. Włosie jest minimalnie zbyt miękkie i ciężko się blenduje cienie mniejszymi pędzelkami, jednak większe pędzle, np. do pudru sprawdzają się świetnie.


Jak wiecie nie mam większych wymagań jeśli chodzi o pędzle. Jestem zdania, że nawet tymi najtańszymi pędzelkami z chińskich sklepów można stworzyć wspaniały makijaż. Podejrzewam, że nie jedna z Was ma takie samo zdanie co ja. Wydawanie miliona złotych na drogie pędzle, z których wypada włosie po miesiącu jest dla mnie po prostu zbędne. Wiadomo- marzy mi się zestaw do oczu od Zoevy, ale dopóki takiego nie mam zadowalam się tańszą opcją.



Jak wiecie mam tez ulubione pędzle z rączkami rose gold, które są dla mnie najlepsze do blendowania i są to właśnie pędzle w okolicach 6$ za zestaw. Nie jest to dużo, a pędzelki są naprawdę świetne.



KLIK

Jeśli chodzi o ten dokładnie model pędzli muszę przyznać, że te do oczu są kiepskie. Zbyt duże i zbyt miękkie, co w pędzlach nie jest zbyt dobrą cechą. Im bardziej 'zbity' pędzel tym lepiej się blenduje. Tu włosie jest zbyt rzadkie. Do twarzy sprawdzają się o wiele lepiej i myślę, że w tym celu będę ich głównie używać. Pędzel do pudru idealnie nadaje się do omiatania twarzy po bakingu.





Drugie pędzelki, o które wiele z Was pytało są ze sklepu
ZAFUL. Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy w internecie oszalałam. Ich rączki przypominają rogi jednorożca,a włosie jest kolorowe. Wyglądają dosłownie jak z bajki. Rączki wykonane są z mocnego plastiku, a włosie nie wypada. Myślę, że takie pędzelki sprawdzą się idealnie a prezent:)









Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

DOSE OF COLORS: Glowstore.pl

DOSE OF COLORS: Glowstore.pl



W ostatnim czasie w moim życiu nastąpiło wiele zmian. Nie tylko w tej części 'blogowej', ale też w rzeczywistości. Dni mijają jak szalone i wciąż brakuje mi czasu na cokolwiek. Jakiś czas temu postanowiłam, że poświęcę się w większości instagramowi, a na bloga będę dodawać tylko i wyłącznie produkty, które chce Wam głębiej zrecenzować. Instagram jest dla mnie miejscem, gdzie mogę Wam coś na szybko pokazać i zajmuje zdecydowanie mniej czasu, więc jeśli jeszcze mnie nie obserwujecie zapraszam: @kayleen_beauty.

Dzisiaj mam dla Was mały close-up paczki od glowstore.pl , którą dostałam w poniedziałek. Przyznam się bez bicia, że zawartość zaskoczyła mnie totalnie. Glowstore.pl jest to sklep, w którym znajdziecie masę produktów na ogół niedostępnych w Polsce lub takich, których dostępność jest ograniczona. Między innymi kupicie tam takie marki jak Anastasia Beverly Hills, Farsali, Jeffree Star, Makeup Geek, Glitter Injection, czy właśnie Dose of Colors.
W paczce znalazłam 4 matowe pomadki w przepięknych kolorach, 3 kremowe pomadki i najnowszy rozświetlacz.


 


Zacznijmy może od zwykłych kremowych pomadek. Kolory, które mam to FIG, HEARTLESS i BLUSH. Fig to ciemny brudny róż wpadający w fiolet, Heartless to ciemna śliwka, a Blush jest delikatnym pudrowo-różowym odcieniem. Pomadki mają satynowe wykończenie i są bardzo kremowe. Świetnie rozprowadzają się na ustach i według mnie są super odskocznią od wyszuszających matów.




Matowe pomadki od Dose of Colors często możemy zobaczyć w ulubieńcach kosmetycznych popularnych youtuberek. Nie raz słyszałam, że ich formuła jest o wiele lepsza od Kylie, czy innych pomadek tego typu. Muszę przyznać, że formułą przypominają bardziej pomadki od Jeffree Star, ponieważ są o wiele rzadsze niż np. te od Kylie. Dla mnie jest to akurat wielki plus. Dzięki temu świetnie rozprowadzają się na ustach i nie wchodzą w zmarszczki. Trwałość jest za to o wiele lepsza. Dzisiaj rano ałożyłam kolor Camp Fire i zmyłam dopiero po całym dniu gadania na snapie, jedzenia i picia. Kolory, które mam to Camp Fire, czyli mocny pomarańcz, Supernatural- jasny nudziak, wpadający w pomarańcz, Cold Shoulder- fiolet i Los Anjealous- cudowna czerwień.





Ostatnią już rzeczą jest najnowszy rozświetlacz Supreme Glow - GOLD is the new BLACK. Pokochałam go już po pierwszym dotknięciu palcem. Jego struktura jest tak wspaniała, rozprowadza się jak masełko i jedynym jego minusem jest fakt, że jest minimalnie za ciemny. Bardziej nadaje się do rozświetlenia kości policzkowych, czy dla mocno opalonej cery.


Zachwyciłam się całą marką i zamierzam dokupić jeszcze inne kolory pomadek matowych. Według mnie mają naprawdę świetną formułę i bija na głowę inne produkty z tej kategorii. Koniecznie zajrzyjcie na glowstore.pl :).





Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty
HAUL: MERMAIDS Makeup Brush Bag & Minti brushes. |GAMISS & ROSEGAL +GIVEAWAY!!!

HAUL: MERMAIDS Makeup Brush Bag & Minti brushes. |GAMISS & ROSEGAL +GIVEAWAY!!!



Dzisiaj mam dla Was kolejny HAUL zakupowy ze sklepów GAMISS i ROSEGAL. Postanowiłam połączyć te dwie rzeczy i napisać o nich jeden post głównie dlatego, że idealnie do siebie pasują. We wcześniejszym poście jak i na moim instagramie mogliście zobaczyć już te produkty i pojawiło się mnóstwo pytań odnośnie tego skąd są, czy polecam itd. Dlatego postanowiłam Wam trochę o nich opowiedzieć. Na wstępie przypomnę Wam tylko o mini-konkursie, o którym pisałam we wcześniejszym poście.
Jeśli chcesz, aby Twój blog trafił do zakładki 'polecane blogi' przeczytaj:

Z każdego posta z tej serii wybiorę 2-3 blogi i na koniec umieszczę je w zakładce 'polecane blogi', jak i polecę je na swoim instagramie. Jedyne co musicie zrobić to podać cenę minimum jednego produktu z każdego posta w komentarzu. Ja przejrzę wszystkie blogi i wybiorę takie, które według mnie warto polecić (nie zwracam uwagi na kategorię- każdy ma szansę). Tak więc- do dzieła.




Przejdźmy może do konkretów. Case na pędzle jest ze strony Gamiss i tu macie link: KLIK. Na odległość już można zobaczyć 'podobieństwo' do słynnych case'ów od Spectrum. Może nie jest identyczny, ale na pierwszy rzut oka doszukiwałam się loga. Jest to jednak najbardziej praktyczna rzecz, jaka przyszła mi w tym zamówieniu. Pomieści nawet te największe pędzle do pudru, przez co unikniecie zniszczenia podczas podróży, czy nawet przechowywania w domu. Poza tym jest na tyle sztywny i solidny, że na pewno nie zgniecie się w walizce, czy szufladzie. 
Case wykonany jest ze sztucznej skóry, w środku wyściełany bordowym welurem. Pomimo tego, że przegródek jest tylko 10 to zdecydowanie pędzli zmieści się więcej. Szczególnie tych mniejszych. 

Dlatego też właśnie wybrałam pędzelki ze sklepu Rosegal KLIK, ponieważ są na tyle malutkie, że zgrabnie mieszczą się w całym komplecie w przegródkach. Zdecydowanie urzekł mnie ich wygląd, a szczególnie kolor. Cały zestaw przypomina do złudzenia te słynne pędzelki pudrowo-różowe z aliexpress, które uwielbiam, więc mam nadzieję, że te będą podobne jakościowo. 




W zestawie mamy 3 pędzle większe do blendowania, 4 duże płaskie pędzelki do blendowania i nakładania cieni, 2 małe ołówkowe np. do kącików oka, pędzel do eyelinera, brwi i do korektora. Włosie według mnie jest podobne do tych różowych. Nie za miękkie, nie za twarde- przez co unikniemy plam. Słabszej jakości wydają się pędzle z ciemnego włosia. Minusem są też matowe rączki. Biorąc pod uwagę fakt, że różowe strasznie się brudzą podejrzewam, że te również będą.




Podsumowując.. jestem bardzo zadowolona z oby dwóch rzeczy głównie wizualnie, ale też jakościowo. Jeżeli chodzi o recenzję to doskonale wiecie, że nie lubię pisać o produktach, których używałam jedynie parę razy więc jak tylko przetestuję na dłuższą metę to na pewno dam Wam znać. 

Chciałabym Wam jeszcze tylko wspomnieć o drugim konkursie, który pojawił się na moim instagramie @kayleen_beauty.


Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

MAKEUP STORAGE: ACRYLIC ORGANIZERS | Zaful & Rosegal +KONKURS

MAKEUP STORAGE: ACRYLIC ORGANIZERS | Zaful & Rosegal +KONKURS



Wraz ze słońcem za oknem przychodzi mi wena na tworzenie. Chciałoby się powiedzieć WRESZCIE! Jak wiecie lub nie najbardziej lubię robić zdjęcia w świetle dziennym. Sztuczne światło zdecydowanie mnie demotywuje i sprawia, że nic mi nie wychodzi. Dlatego też dziś skorzystam z ciepłych dni i pokaże Wam co ostatnio do mnie przyszło.
Zacznę może od końca i opowiem Wam o pomyśle, który wpadł mi do głowy jakiś czas temu. Mianowicie mam zamiar zrobić zakładkę 'polecane blogi' i umieścić ją na samej górze mojego bloga tuż obok przycisku 'zaobserwuj'. Chodzi mi głównie o to, żebyście też mogli zobaczyć jakie blogi aktualnie śledzę, lub jakie perełki ostatnio odnalazłam. Swoją drogą chciałabym żebyście tez mieli szansę się tam pojawić dlatego na początek zorganizuje mały konkurs!
Jako, że w najbliższym czasie na moim blogu pojawi się kilka postów z nowościami z wyżej wymienionych sklepów, a wiem, że takie haule nie bardzo Wam się podobają (chociaż tym razem zamówione przeze mnie rzeczy są niesamowite!) to pomyślałam, że postaram się Was czymś zaciekawić i zachęcić do klikania w linki. Nie okłamujmy się, doskonale wiecie, że wasz jeden klik może mi dużo pomóc i nie zamierzam tego ukrywać. 

Z każdego posta z tej serii wybiorę 2-3 blogi i na koniec umieszczę je w zakładce 'polecane blogi', jak i polecę je na swoim instagramie. Jedyne co musicie zrobić to podać cenę minimum jednego produktu z każdego posta w komentarzu. Ja przejrzę wszystkie blogi i wybiorę takie, które według mnie warto polecić (nie zwracam uwagi na kategorię- każdy ma szansę). Tak więc- do dzieła.




W pierwszym poście pokaże Wam coś, na co chyba najbardziej czekałam, czyli akrylowe organizery- szufladki. Jeśli śledzicie mnie na moich mediach społecznościowych to wiecie, że od dawna marzyły mi się duże akrylowe organizery. Niestety cena takiego jednego organizera w polskich sklepach jest dosyć wysoka, a przy takiej kwocie zamówienia z ali na pewno dołączyłyby dodatkowe opłaty. Dlatego też zwlekałam jak najdłużej się da. W momencie, gdy zobaczyłam je na  ZAFUL i ROSEGAL od razu wylądowały w moim koszyku. Zdecydowałam się na dwa i to był dobry wybór, ponieważ idealnie zmieściłam wszystkie swoje pomadki. 

Takie akrylowe organizery mogliście już pewnie zobaczyć u większości blogerek i nie tylko. W ostatnim czasie są bardzo popularne, ale też praktyczne. Teraz wszystko mam pod ręką, a co najważniejsze- na mojej toaletce w końcu zapanował ład i porządek.



Jeśli chodzi o sam materiał, z którego są wykonane to wydaje mi się, że jest bardzo solidny. Skoro przetrwały taką podroż zabezpieczone jedynie cienką folią i kartonem to na pewno przetrwają wszystko. W dodatku są dosyć ciężkie. Wcześniejsze organizery na pomadki, które mogliście widzieć u mnie często na zdjęciach były o wiele lżejsze, a ich materiał bardziej przypominał dmuchany plastik. 

Jeden organizer składa się z dwóch dużych szufladek i dwóch mniejszych na górze. Nie są dosyć wysokie, ale celowo poukładałam różne wielkością produkty, żebyście mogli zobaczyć ile mniej więcej się w nich mieści. Oprócz kosmetyków możemy w nich przechowywać dosłownie wszystko! Od biżuterii po przybory do szkoły. Dlatego jest to świetna opcja nie tylko na toaletkę, ale też do stylowego biura. Bardzo spodobało mi się to, że te mają uchwyty, ponieważ na rynku jest dostępne pełno podobnych organizerów, które mają wycięcia zamiast nich.



Pomyślałam, że podrzucę Wam też zdjęcia, które może zainspirują Was do zakupu podobnych organizerów i do zmian na Waszych toaletkach.
Koniecznie dajcie znać, czy takie rozwiązanie Wam się podoba!

LINKI:

Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty


NOWOŚCI: Czekoladki od Lovely: RICE POWDER & MATTE BRONZER (nowy adres bloga!)

NOWOŚCI: Czekoladki od Lovely: RICE POWDER & MATTE BRONZER (nowy adres bloga!)


Jak mogliście zauważyć nadszedł czas na małe zmiany na moim blogu, a mianowicie wreszcie jestem na swoim! Wykupienie domeny i odejście od bloggera krążyło mi po głowie od dosyć długiego czasu. Jednak ciągle wydawało mi się, że jest to zbyt trudne i drogie. Dopiero po rozmowie z Agnieszką z bloga feather92.blogspot.com uświadomiłam sobie, że przejście na własną domenę wcale nie kosztuje majątku i można to zdecydowanie zrobić samemu. W skrócie- ja wykupiłam końcówkę .pl za około 10 zł za rok (w późniejszych latach będzie to około 50zł), bez hostingu, ponieważ chciałam zachować blog na bloggerze. Dlatego też posty mogę pisać tak samo jak wcześniej, a mój blog zyskał swój własny niepowtarzalny adres  kayleenbeauty.pl.
Muszę Wam powiedzieć, że wcale nie było to tak proste jak myślałam. Domenę wykupiłam na stronie OVH.pl i początkowo wszystko wydawało się mega proste. Do czasu aż nie zauważyłam, że wszystkie tutoriale na youtube i blogach zrobione są pod stary interfejs strony ovh, a od niedawna całkowicie zmienili wygląd. Udało mi się zrobić wszystko tak jak na instrukcji, jednak strona wciąż była nieaktywna. Dlatego też byłam przekonana, że robię coś nie tak. Okazało się, że aktywacja  trochę zajmuję i praktycznie pojawiła się sama po paru godzinach. 




Jak już miałam ten nowy adres stwierdziłam, że czas coś również zmienić w wyglądzie bloga. Dlatego też pojawił się nowy nagłówek i logo. Według mnie jest teraz bardziej klasycznie i minimalistycznie. Koniecznie dajcie znać co myślicie w komentarzach!

P.S. Jeśli moje posty nie pojawiają Wam się w liście czytelniczej musicie zaobserwować blog na nowo. Nie martwcie się,będę Was na bieżąco informować na moich mediach społecznościowych.




Przechodząc już do tematu mam dzisiaj dla Was krótki post ukazujący dwa nowe produkty od Lovely, które udało mi się dorwać wczoraj w Rossmannie. Przyznam szczerze, że pierwszy raz kompletnie nie miałam pojęcia o tym, że jakiekolwiek nowości z tej marki mają wyjść. Dlatego też nie czekałam na nie z utęsknieniem. Jednak gdy zobaczyłam ich przepiękne opakowania koniecznie musiałam je mieć.




Akurat byłam na zakupach w poszukiwaniu nowego pudru matującego, ponieważ mój ulubiony Fixing Powder od Wibo, którego miałam już x opakowanie jest aktualnie na wykończeniu. Jako, że mam cerę normalną, ze skłonnością do przesuszania się w zimę (AZS) i nie używam podkładu to zdecydowanie nie potrzebuję mocno matujących pudrów. Chciałam kupić nowy puder ryżowy, lub bananowy od Wibo, jednak tym razem postawiłam na markę Lovely.




Do wyboru mamy trzy pudry kompaktowe, zamknięte w kartonowych pudełeczkach. Według mnie wykonanie samego opakowania jest świetne. Zamyka się na magnes, a przez przezroczystą powierzchnię na górze możemy podejrzeć kolor. 
Urzekła mnie oczywiście kolorystyka, która zachowana jest w różach i fioletach. Jeśli chodzi o markę Lovely to są to chyba ich najładniejsze opakowania. 
Kolejną rzeczą, która powoduje, że koniecznie musimy je mieć jest to, że przypominają strukturą czekoladę! Ponoć w założeniu miały też tak pachnieć, jednak mam wrażenie, że lekko im nie wyszło. Porównując do klasycznych czekoladek od Too Faced, gdzie zapach czekolady faktycznie jest wyczuwalny- tutaj ten zapach jest bardzo dziwny, ciężki do określenia. Oczywiście nie ma się co dziwić, skoro jeden taki kosmetyk możemy aktualnie kupić za 19zł.





Mam tez wrażenie, że moda na czekoladowe kosmetyki poszła już za daleko. Teraz każda firma próbuje wepchnąć do swojej kolekcji chociaż jeden kosmetyk, który ma w nazwie 'chocolate', albo pachnie, czy wygląda jak czekolada. Niestety nie wszystkie te próby się sprawdzają. Faktem jest, że wyglądają przesłodko i to tyle. 

Na półce Rossmanna są dostępne 3 warianty kolorystyczne:




Dark Chocolate Bronzer: Nowy bronzer z ekstraktem z nasion kakao w kartonowym lekkim opakowaniu, które znajdzie miejsce w każdej damskiej torebce.
Matowy bronzer o głębokiej fantastycznie na pigmentowanej ciemnej czekoladzie. Zapewnia efekt naturalnej opalenizny. Posiada chłodny odcień przez co dopasowuje się do większości karnacji. Doskonale rozprowadza się na skórze, nie tworząc plam ani smug. Formuła NANOCACAO, które zapewni wrażenie relaksujące i nawilżające.
Milky Chocolate Bronzer: Prasowany bronzer milky chocolate w lekkim poręcznym opakowaniu o niesamowicie smacznym czekoladowym zapachu, sprawi że będziesz z przyjemnością sięgać po nasz produkt. Puder brązujący z ekstraktem z nasion kakao, zawiera NANOCACAO o działaniu wygładzającym i nawilżającym, dzięki czemu skóra wygląda zdrowo i promiennie. Bronzer zmniejszają widoczność porów i zapewni tobie spore muśnięcie słońcem przez okrągły rok! Łatwo dostosowuje się do każdego rodzaju karnacji, zapewniając równomierną i naturalną opaleniznę.
White Chocolate Rice Powder: Ryżowy puder jest jednym z sekretów pięknych i zawsze młodych Azjatek ceniących jego doskonałe właściwości. Transparentny puder prasowany z dodatkiem intensywnej nuty czekoladowego aromatu sprawi przyjemność nie tylko fankom czekolady! Stosowany jako fixer do makijażu, pozwala na utrzymywanie podkładu, różu czy bronzera nawet do 16 godzin. Idealnie sprawdza się również dla cery tłustej i mieszanej, ponieważ nadaje efekt matowej cery na długi czas. Transparentny kolor pudru po nałożeniu na twarz, staje się całkowicie neutralny, ponieważ idealnie „stapia” się z kolorytem cery.



Jak widać do wyboru mamy dwa bronzery i puder ryżowy. Bronzery dostępne są w dwóch wariantach kolorystycznych: Milky Chocolate, czyli Medium i Dark Chocolate, czyli Deep. Może na zdjęciach ze strony Lovely tego nie widać, ale stojąc przy półce zastanawiałam się który jest ciemniejszy. Odcień opisany jako medium zdawał mi się zdecydowanie ciemniejszy niż deep. Wybrałam go jednak ze względu na to, że Deep jest zdecydowanie cieplejszy, pomarańczowy. Kolor idealnie pasuje do mojej dosyć ciemnej, oliwkowej karnacji, chociaż mimo wszystko nie jest tak zimny jak mój ulubiony z kobo. 
Co do pudru ryżowego- rzeczywiście w moim przypadku super stapia się z korektorem i nie zmienia jego koloru.
Ten post nie miał być recenzją, więc nie będę się rozpisywać na temat jakości tych kosmetyków. Zresztą po jednym dniu użytkowania nie jestem w stanie powiedzieć Wam na ich temat nic więcej. Dlatego też jeśli chcecie dowiedzieć się jak mi się sprawują zapraszam do śledzenia moich mediów społecznościowych na bieżąco.



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty


Copyright © 2016 Kayleen beauty! , Blogger