FREEDOM Makeup: Pro Brow Pomade perfect for Brown Hair.

FREEDOM Makeup: Pro Brow Pomade perfect for Brown Hair.



Dzisiaj mam dla Was krótką recenzję mojego najczęściej używanego w ostatnim czasie produktu do brwi, a mianowicie pomady od marki Freedom Makeup. Jest to jedna z niewielu pomad dostępnych w polskich drogeriach internetowych i jedna z tych 'tańszych'. Czy oznacza to jednak, że jest gorsza od słynnej pomady od Anastasia Beverly Hills? Tego dowiecie się poniżej.

Nie raz dostałam od Was pytanie na moim instagramie 'Czy wychodzę z domu bez makijażu?', 'Co znaczy dla mnie makeup no makeup'. Pewnie nie wiele z Was wie, że pomimo ciemnych naturalnie włosów i ciemnej oprawy oczu moje brwi i rzęsy są bardzo, bardzo jasne i rzadkie- praktycznie niezauważalne. Co za tym idzie- mogę wyjść bez tuszu do rzęs, ale brwi staram się mieć zawsze zrobione, czy to na plaży, czy na co dzień. Dlatego też w swoim życiu przetestowałam już wiele produktów do ich stylizacji, zaczynając od kredek, wypełniaczy, cieni do brwi i kończąc na pomadach. Przy tym ostatnim zostałam do dziś. Mój makijaż brwi zaczynam od żelu utrwalającego z Catrice, kredką z mellow cosmetics zaznaczam kształt i wypełniam go pomadą. Dotychczas używałam pomady od Anastasii Beverly Hills w odcieniu Medium Brown, jednak raz na jakiś czas odstawiam ją dla pomady od Mellow. 

(Do zrobienia swatchy użyłam swatch maker'a od sminko.pl)


Kiedy przyszła do mnie paczka od Makeup Revolution,a w niej kosmetyki marki Freedom byłam sceptycznie nastawiona. Szczególnie przez to, że ich kosmetyki kilka lat temu kupowałam za grosze w Pepco. Postanowiłam jednak dać im szansę i przetestować ich produkty. Głównie skupiłam się na pomadach i korektorach (jeśli chcecie to o nich też mogę napisać recenzję). Dostałam 5 różnych kolorków: Soft Brown, Chocolate, Granite, Ebony i Taupe. Ten ostatni oddałam przyjaciółce ze względów oczywistych:)! Pozostałe cztery przetestowałam dla Was i oczywiście zrobiłam swatche, które już mogliście widzieć wyżej.

Jakie jest moje zdanie i czym różnią się od słynnego produktu od ABH? Przede wszystkim zacznijmy od kolorów. Kolor Soft Brown to kolor idealny dla jasnego brązu- ja osobiście preferuje na co dzień o ton jaśniejsze brwi od koloru moich włosów i ten sprawdza się w tym przypadku idealnie. Bardzo polubiłam również kolor Chocolate, który jest dużo cieplejszy, ale nie wpada w rudawe tony. Według mnie jest to odpowiedni kolor do moich włosów. Dwa pozostałe odcienie są dla mnie zdecydowanie zbyt ciemne. Ebony do ciemna czekolada, a Granite to typowa czerń. 




Co do konsystencji- ciężko jest mi ją porównać do jakiejkolwiek innej pomady, a testowałam już takie marki jak Ardell, Mellow, ABH itd. i mam wrażenie, że każda z nich jest trochę inna. Te pomady są minimalnie bardziej tłuste. Mi to osobiście nie przeszkadza, ponieważ do każdego produktu w żelu dodaję zawsze kroplę Duraline, który sprawia, że produkty tego typu o wiele łatwiej się nakłada. 

Sama konsystencja jest bardzo kremowa, nie rozpływa się i nie wnika w skórę. Możemy dzięki niej uzyskać efekt zafarbowanych włosków, a nie skóry. Największym plusem tej pomady jest fakt, że jest niezniszczalna! Po całym dniu pracy ciężko było mi ją zmyć z brwi. Pomogła dopiero bardziej tłusty olejek różany. Domyślam się, że po dłuższym czasie będzie zastygać tak samo jak inne. 



Podsumowując i odpowiadając na najważniejsze pytanie, czyli czy ta pomada równa się pomadzie od ABH... może są minimalne różnice, ale myślę, że warto ją sprawdzić na własnej skórze. Przede wszystkim cena! Możemy ją kupić za około 25 zł, a to zdecydowanie zachęca do zakupu. Trzyma się długo, przyjemnie się używa i nawet wygląda podobnie- czego chcieć więcej? 

Chętnie poczytam w komentarzach jaki jest Wasz ulubiony produkt do stylizacji brwi:)



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty
HUUUGE HAUL: Makeup Revolution!

HUUUGE HAUL: Makeup Revolution!



Pewnie większość z Was po przeczytaniu tytułu pomyślała sobie 'znowu'... Ostatnio na moim blogu pojawiają się same haul'e zakupowe. Jednak jest to jedyne miejsce w sieci gdzie możecie poznać moją opinię na temat niektórych kosmetyków i pomimo, że blog w moim przypadku poszedł w odstawkę to lubię tu czasem wracać. Tak... kolejny powrót, ale tym razem nie zamierzam się z Wami witać i tłumaczyć dlaczego mnie tak długo nie było- zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi.

(zestawy do konturowania HD PRO POWDER i HD ULTRA CREAM CONTOUR)


(Paletki Renaissance Day, Night & Glow)



(Luxury Banana Powder)

Dzisiejsza notka jak i dwie kolejne będą dla mnie specjalne, a nawet i trochę sentymentalne. Dlaczego? Ci co mnie obserwują od początków pewnie się domyślili, a jeśli nie to trochę Wam o nich opowiem. Makijaż stał się moją pasją i pochłonął mnie totalnie od momentu gdy założyłam konto 'beauty' na instagramie. Wtedy też nie myślałam, że zajmę się makijażem na poważnie, ale to już mogliście wyczytać kilka postów niżej. Często pytacie mnie jednak jaka paletka do makijażu jest najlepsza na początek, od czego zacząć swoją makijażową przygodę- i tu pojawia się problem. Jeśli to właśnie Ty zadałaś mi chociaż raz takie pytanie to wiesz, że nigdy nie potrafiłam na nie odpowiedzieć jednym słowem/zdaniem. Zawsze sprawiało mi to problem, bo gdybym wtedy wiedziała tyle co teraz to pewnie kupiłabym pierwszego dnia paletkę od Anastasii- Modern Renaissance, która zdecydowanie ułatwia robotę. Jednak moje początki były inne,a mianowicie moją pierwsza paletka była właśnie z marki Makeup Revolution! Pamiętam, że miałam obsesję na punkcie tej marki i gdy tylko jej stoisko pojawiło się w HEBE wykupiłam prawie wszystkie paletki jakie były dostępne. Z czasem jednak cała ta moja kolekcja powędrowała do kolejnej osoby, która właśnie zaczynała z makijażem. Przez długi czas nie powracałam do kosmetyków tej firmy i jej sióstr, oprócz kultowego rozświetlacza Goddess of Love, który jest moim zdecydowanym ulubieńcem. Jednak patrząc na niektóre produkty, które wypuszczali korciło mnie do zakupu kolejnych.

(Rozświetlacze: Flash & Rejuvenate)




(Flawless 3 Resurrection)

Wczoraj nastąpił dla mnie przełomowy dzień, ponieważ przyszła do mnie wieeeeelka paka kosmetyków właśnie od marek Makeup Revolution, I Heart Makeup i Freedom Makeup. Pokazywałam Wam ją w skrócie na moim insta story i obiecałam, że podzielę się z Wami jej zawartością. Pomyślałam sobie, że najłatwiej będzie to zrobić właśnie tu. Szczególnie, że zamierzam podzielić paczkę na trzy posty- trzy osobne marki. Dzisiejszy będzie poświęcony Makeup Revolution i nowościom jakie wypuścili na rynek. Przyznam szczerze, że od momentu gdy pozbyłam się moich ukochanych czekoladek to kosmetyki tej marki stanowczo się zmieniły- nie tylko w wyglądzie, ale też w jakości. W paczce znalazłam wiele produktów, które mnie zdecydowanie zaskoczyły!

(skin kiss cream bronzer)











(Epic Day & Nights)

(Paletki Pro HD INSPIRATION, NEUTRALS COOL)

Myślę, że szczegółową opinię będziecie mogły usłyszeć na moim instagramie @kayleen_beauty , ponieważ ten post byłby chyba najdłuższym w historii tego bloga. Poza tym nie jestem w stanie w ciągu jednego dnia przetestować nawet 1/3 z tych kosmetyków. Jeśli będziecie miały jakieś pytania co do konkretnego kosmetyku- piszcie w komentarzach:)



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty


Open box SMINKO.pl -  Nowość! Terminarze.

Open box SMINKO.pl - Nowość! Terminarze.



Przychodzę dzisiaj do Was po dosyć długiej przerwie z małym open box-em. Jeśli śledzicie mnie na instagramie to mogliście zauważyć, że wygrałam konkurs na ambasadorkę marki sminko.pl i w tym tygodniu dostałam od nich pierwszą paczuszkę. Postanowiłam przybliżyć Wam na blogu jej zawartość, ponieważ na instagramie klik nie jestem w stanie pokazać Wam tylu szczegółów co tutaj. Poza tym od dawna zbierałam się do napisania nowej notki dla Was :)!



Najważniejszym elementem paczki jest oczywiście wyczekiwana przez wielu nowość-  TERMINARZ! Jest to produkt, którego jeszcze nie ma w sklepie, ale już od piątku będziecie go mogli kupić na sminko.pl. Dlaczego jest taki wyjątkowy? Dlatego, że spełnia wymagania branży kosmetycznej, ale nie tylko. Został stworzony z myślą o całej branży usługowej, o osobach, które muszą zaplanować cały swój dzień co do godziny.






Dlatego też jest idealny właśnie dla makijażystek, fryzjerek itd. Będziecie mieli do wyboru dwa modele: fun i wersję glamour- obie wersje zostały zaprojektowane przez dziewczyny ze sminko- które wykonały kawał dobrej roboty! Moja wersja to wersja fun- czyli dużo kolorów. Co jeszcze wyróżnia terminarz Sminko od pozostałych? Jest to kalendarz na 2018 rok, każdy miesiąc ma swoją indywidualną i wyjątkową kartkę oddzielającą (moim ulubionym jest zdecydowanie Maj!), w dodatku każdy dzień ma osobną kartkę, a na niej rozpisane godziny, dane kontaktowe, usługę i uwagi. Weekend ma tyle samo miejsca co inne dni tygodnia- a uwierzcie, że dla tych, którzy pracują głównie w weekendy jest to wielkie ułatwienie! Dobra robota sminko!




W paczce znalazłam dużo innych gadżetów, między innymi karty makijażu i face charty, które miałam już wcześniej i uwielbiam! Karty makijażu przydadzą się każdej wizażystce, ponieważ możemy zapisać wszystkie użyte kosmetyki, np. przy makijażach próbnych, aby móc powtórzyć je po raz kolejny. Te posiadają też z tyłu rozpiskę kosmetyków do pielęgnacji. Co do Face Chart'ów od Sminko.pl jest to mój drugi egzemplarz- pierwszą wersję miałam w większym rozmiarze, dlatego bardzo się cieszę, że nowe face charty są rozmiaru a5. Jest to zdecydowanym ułatwieniem jeśli chodzi o przenoszenie ich.




Moim ulubionym produktem By Sminko jest Swatch Maker, który również pojawił się w tej paczce. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z jego użyciem.







Głównym produktem marki są jednak rzęsy, których modeli znajdziecie niewyobrażalną ilość w sklepie internetowym. Jestem pewna, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. W tej paczce przyszły mi rzęski: Alice, Marta i Magdallena. Te ostatnie są moimi ulubieńcami! Już niedługo będziecie mogli zobaczyć makijaże z ich użyciem na moim instagramie @kayleen_beauty



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

Modern Renaissance vs. Rose Gold Palette: Huda Beauty vs Anastasia Beverly Hills.

Modern Renaissance vs. Rose Gold Palette: Huda Beauty vs Anastasia Beverly Hills.



Pamiętam jak dziś, gdy zaczynałam swoją przygodę z makijażem i kupowałam pierwszą paletkę, czekoladkę z I heart Makeup nie sądziłam, że to zabrnie tak daleko. To miała być jedynie zabawa, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego. Paletka po paletce, aż w mojej kolekcji zaczęło mi czegoś brakować. Oglądając zdjęcia popularnych makijażystek, czy youtuberek zastanawiałam się jakim cudem osiągają one taki poziom, jakich produktów używają i co sprawia , że ich makijaże są tak wyraziste. Z czasem doszło do mnie, że stoję w miejscu. Zdawałam sobie sprawę, że nigdy nie będę jak Nikkie Tutorials, czy Shaaanxo, ale chciałam więcej. Moim małym kosmetycznym marzeniem stała się paletka Modern Renaissance od Anastasii Beverly Hills. Była to paletka, która chodziła mi po głowie bardzo długo. Szkoda mi było pieniążków na tak drogą (dla mnie) paletę. Tym bardziej, że jestem amatorką i nie znam się na makijażu tak jak osoby, które oglądam. Po dłuższym czasie udało mi się ją kupić. Uprzedzając pytania- kupiłam ją na House Of Beauty. Od momentu gdy trafiła w moje ręce cała zabawa z makijażem zamieniła się w pasję. Ta paleta sprawiła, że odnalazłam w życiu to, co chce robić i to co kocham. Po czasie jednak chciałam jeszcze więcej. Paletek przybywało i ubywało, ale moim kolejnym mini marzeniem stała się paleta od Huda Beauty- Rose Gold Palette. To marzenie było dla mnie jednak nieosiągalne.. Cena tej paletki w Polsce jest nie do przyjęcia, a gdy już miałam zamiar kupić ją na zagranicznych stronach- wciąż była niedostępna, więc zwlekałam. (Znacie to uczucie?)



Na pomoc przyszła mi cudowna osóbka ze sklepu instagramowego Beautyustuff-klik , dzięki której dostałam możliwość przetestowania Rose Gold Palette. Możecie ją też kupić w tym sklepiku za super cenę.



Dlaczego pisze ten post? Jakiś czas temu na snapie 'makeupsquadd' robiłam małe porównanie tych dwóch paletek i wiele z Was często pyta mnie, która jest lepsza, którą polecam dla początkujących itd. Dlatego też dzisiaj postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania w jednym poście, tak żebyście mieli do tego cały czas dostęp.

Nie zamierzam recenzować każdej paletki z osobna, bo ich cechy będą zauważalne w porównaniu i myślę, że mniej więcej już wiecie jak wyglądają i z jakich kolorów się składają.



Ogólnie oby dwie palety są do siebie bardzo zbliżone kolorami. Składają się z ciepłych tonów: czerwienie, bordo, brązy, pomarańcze, róże. Największą różnicą są cienie blyszczące do których przejdziemy później. MR składa się z 14 cieni, w tym 4 połyskujących, a RGP z 18 cieni, w tym 6 foliowych i 2 błyszczących. 

Jeżeli chodzi o maty to tutaj króluje zdecydowanie ABH. Matowe cienie w MR są bardzo kremowe, maksymalnie napigmentowane, jednak dosyć mocno się osypują. Są jednak o wiele łatwiejsze jeżeli chodzi o pracę nimi. Cudowniej się blendują i zdecydowanie łatwiej uzyskać nimi dany kolor. Cienie od Hudy zjadają się na oczach, przez co trzeba cały czas budować kolor, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Na szczęście bardzo dobrze się blendują więc jest to nawet przyjemne. Dodatkowo inaczej wyglądają w opakowaniu, a inaczej na oku i są też minimalnie bardziej suche. Głównym plusem cieni od HB jest fakt, że mniej się osypują i są oczywiście równie mocno napigmentowane.



Przechodząc do Cieni błyszczących- w paletce Anastasii są tak właściwie 2 cienie takie typowo błyszczące i są to Vermeer i Primavera. Są bardzo kremowe i nakładane palcem tworzą efekt jakby były nakładane na mokro. Dwa pozostałe, czyli Antique Bronze i Venetian Red są to bardziej maty z drobinkami, które są widoczne na oku, ale strukturą nie przypominają ani cieni błyszczących, ani matów. Vermeer i Primavera są bardzo podobne do dwóch cieni błyszczących z paletki Rose Gold, a mianowicie Angelic i Moon Dust. Te też rozprowadzają się jak masło i przepięknie błyszczą. To są jedyne kremowe cienie z tej palety. 

Cały górny rządek plus jeden cień ze środkowego rzędu to folie, czyli cienie, dla których warto kupić paletkę z serii Rose Gold. Przyznam szczerze, że początkowo minimalnie się zawiodłam, bo oglądając różne tutoriale te folie wydawały mi się bardzo łatwe w życiu. Jednak moja pierwsza zabawa z nimi okazała się klapą, bo cień 24k pomieszany z duraline spływał mi z powieki. Na szczęście okazało się, że trzeba znaleźć na nie swój własny sposób i ja najbardziej lubię je nakładać  palcem na wklepany mokry korektor z Catrice 005 jako bazę. Robiłam też nimi parę kresek i wtedy rzeczywiście pomieszałam je z duraline, ale dałam go dosłownie pół kropelki, żeby nie rozpuścił folii. 



Kolejnym minusem jest fakt, że folie szybko znikają z paletki. Po jednym użyciu robi się już dosyć duże wgłębienie, a jak na tą cenę chciałoby się, żeby paletka wytrzymała troszkę dłużej. 

Podsumowując oby dwie paletki są przepiękne. Modern jest bardziej klasyczna, ma więcej beżowych, pomarańczowych odcieni, za to Rose Gold według mnie ma o wiele piękniejsze kolorki. Poza tym jest ich więcej i panuje w nich większa różnorodność. Przez co możemy stworzyć więcej różnych look'ów. Jedna jak i druga ma w sobie cienie, które uwielbiam i takie, za którymi nie przepadam. Są to przede wszystkim brązy, które dla mnie są zbędne (jeśli kojarzycie mój instagram wiecie, że ja preferuje żywe kolory). Za to moimi ulubionymi cieniami z paletek są Love Letter z MR i Flamingo z Hudy - czyli przepiękne róże.



Jeśli chodzi o opakowanie to tutaj wielki minus dla Anastasii za materiał na palecie. Mój wygląda już kiepsko i zdecydowanie prosi się o wyczyszczenie, co nie jest łatwą sprawą. Opakowanie Hudy jest bardziej praktyczne, chociaż w porównaniu do MR nie posiada lustra. Pomimo tego oby dwie paletki prezentują się przepięknie. 

Teraz czas na najważniejsze pytanie- którą paletkę wybrać? Ja szczerze mówiąc nie jestem w stu procentach pewna swojej odpowiedzi. Powiedziałabym pewnie, że jako pierwszą- Modern. Jednak z drugiej strony większe pole do popisu mamy w Hudzie. MR jest jednak paletką, z którą nawet amator taki jak ja jest w stanie sobie poradzić, bo cienie dosłownie nakładają się same. Według mnie Huda jest jej  uzupełnieniem. Jeśli mam być szczera Modern ma najlepsze maty na świecie i drugich takich jeszcze nigdy nie miałam okazji używać.

(makijaże z mojego instagrama @kayleen_beauty wykonane tymi paletkami)



Macie którą z tych paletek? A może jest tu ktoś, kto za nimi nie przepada? Czekam na Wasze komentarze:).


Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

GLITTER MAKEUP BRUSHES with Gamiss & Zaful.

GLITTER MAKEUP BRUSHES with Gamiss & Zaful.




Cześć! Dzisiaj mam dla Was krótki post poglądowy, w którym chce Wam pokazać nowe pędzelki ze sklepu GAMISS. W następnym poście pokażę Wam moje kolejne zdobycze, ponieważ i te z dzisiaj i te drugie skradły moje serce. Pędzle wzorowane są na marce Certifeye, jednak różnią się kształtem, wykończeniem i minimalnie kolorem. W ostatnim czasie bardzo popularne stały się pędzelki z brokatowymi rączkami. Co ja o nich myślę? Myślę, że przede wszystkim przepięknie prezentują się na toaletce i zdecydowanie szkoda mi ich używać. Włosie jest minimalnie zbyt miękkie i ciężko się blenduje cienie mniejszymi pędzelkami, jednak większe pędzle, np. do pudru sprawdzają się świetnie.


Jak wiecie nie mam większych wymagań jeśli chodzi o pędzle. Jestem zdania, że nawet tymi najtańszymi pędzelkami z chińskich sklepów można stworzyć wspaniały makijaż. Podejrzewam, że nie jedna z Was ma takie samo zdanie co ja. Wydawanie miliona złotych na drogie pędzle, z których wypada włosie po miesiącu jest dla mnie po prostu zbędne. Wiadomo- marzy mi się zestaw do oczu od Zoevy, ale dopóki takiego nie mam zadowalam się tańszą opcją.



Jak wiecie mam tez ulubione pędzle z rączkami rose gold, które są dla mnie najlepsze do blendowania i są to właśnie pędzle w okolicach 6$ za zestaw. Nie jest to dużo, a pędzelki są naprawdę świetne.



KLIK

Jeśli chodzi o ten dokładnie model pędzli muszę przyznać, że te do oczu są kiepskie. Zbyt duże i zbyt miękkie, co w pędzlach nie jest zbyt dobrą cechą. Im bardziej 'zbity' pędzel tym lepiej się blenduje. Tu włosie jest zbyt rzadkie. Do twarzy sprawdzają się o wiele lepiej i myślę, że w tym celu będę ich głównie używać. Pędzel do pudru idealnie nadaje się do omiatania twarzy po bakingu.





Drugie pędzelki, o które wiele z Was pytało są ze sklepu
ZAFUL. Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy w internecie oszalałam. Ich rączki przypominają rogi jednorożca,a włosie jest kolorowe. Wyglądają dosłownie jak z bajki. Rączki wykonane są z mocnego plastiku, a włosie nie wypada. Myślę, że takie pędzelki sprawdzą się idealnie a prezent:)









Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

Copyright © 2016 Kayleen beauty! , Blogger