Open box SMINKO.pl -  Nowość! Terminarze.

Open box SMINKO.pl - Nowość! Terminarze.



Przychodzę dzisiaj do Was po dosyć długiej przerwie z małym open box-em. Jeśli śledzicie mnie na instagramie to mogliście zauważyć, że wygrałam konkurs na ambasadorkę marki sminko.pl i w tym tygodniu dostałam od nich pierwszą paczuszkę. Postanowiłam przybliżyć Wam na blogu jej zawartość, ponieważ na instagramie klik nie jestem w stanie pokazać Wam tylu szczegółów co tutaj. Poza tym od dawna zbierałam się do napisania nowej notki dla Was :)!



Najważniejszym elementem paczki jest oczywiście wyczekiwana przez wielu nowość-  TERMINARZ! Jest to produkt, którego jeszcze nie ma w sklepie, ale już od piątku będziecie go mogli kupić na sminko.pl. Dlaczego jest taki wyjątkowy? Dlatego, że spełnia wymagania branży kosmetycznej, ale nie tylko. Został stworzony z myślą o całej branży usługowej, o osobach, które muszą zaplanować cały swój dzień co do godziny.






Dlatego też jest idealny właśnie dla makijażystek, fryzjerek itd. Będziecie mieli do wyboru dwa modele: fun i wersję glamour- obie wersje zostały zaprojektowane przez dziewczyny ze sminko- które wykonały kawał dobrej roboty! Moja wersja to wersja fun- czyli dużo kolorów. Co jeszcze wyróżnia terminarz Sminko od pozostałych? Jest to kalendarz na 2018 rok, każdy miesiąc ma swoją indywidualną i wyjątkową kartkę oddzielającą (moim ulubionym jest zdecydowanie Maj!), w dodatku każdy dzień ma osobną kartkę, a na niej rozpisane godziny, dane kontaktowe, usługę i uwagi. Weekend ma tyle samo miejsca co inne dni tygodnia- a uwierzcie, że dla tych, którzy pracują głównie w weekendy jest to wielkie ułatwienie! Dobra robota sminko!




W paczce znalazłam dużo innych gadżetów, między innymi karty makijażu i face charty, które miałam już wcześniej i uwielbiam! Karty makijażu przydadzą się każdej wizażystce, ponieważ możemy zapisać wszystkie użyte kosmetyki, np. przy makijażach próbnych, aby móc powtórzyć je po raz kolejny. Te posiadają też z tyłu rozpiskę kosmetyków do pielęgnacji. Co do Face Chart'ów od Sminko.pl jest to mój drugi egzemplarz- pierwszą wersję miałam w większym rozmiarze, dlatego bardzo się cieszę, że nowe face charty są rozmiaru a5. Jest to zdecydowanym ułatwieniem jeśli chodzi o przenoszenie ich.




Moim ulubionym produktem By Sminko jest Swatch Maker, który również pojawił się w tej paczce. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z jego użyciem.







Głównym produktem marki są jednak rzęsy, których modeli znajdziecie niewyobrażalną ilość w sklepie internetowym. Jestem pewna, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. W tej paczce przyszły mi rzęski: Alice, Marta i Magdallena. Te ostatnie są moimi ulubieńcami! Już niedługo będziecie mogli zobaczyć makijaże z ich użyciem na moim instagramie @kayleen_beauty



Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

Modern Renaissance vs. Rose Gold Palette: Huda Beauty vs Anastasia Beverly Hills.

Modern Renaissance vs. Rose Gold Palette: Huda Beauty vs Anastasia Beverly Hills.



Pamiętam jak dziś, gdy zaczynałam swoją przygodę z makijażem i kupowałam pierwszą paletkę, czekoladkę z I heart Makeup nie sądziłam, że to zabrnie tak daleko. To miała być jedynie zabawa, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego. Paletka po paletce, aż w mojej kolekcji zaczęło mi czegoś brakować. Oglądając zdjęcia popularnych makijażystek, czy youtuberek zastanawiałam się jakim cudem osiągają one taki poziom, jakich produktów używają i co sprawia , że ich makijaże są tak wyraziste. Z czasem doszło do mnie, że stoję w miejscu. Zdawałam sobie sprawę, że nigdy nie będę jak Nikkie Tutorials, czy Shaaanxo, ale chciałam więcej. Moim małym kosmetycznym marzeniem stała się paletka Modern Renaissance od Anastasii Beverly Hills. Była to paletka, która chodziła mi po głowie bardzo długo. Szkoda mi było pieniążków na tak drogą (dla mnie) paletę. Tym bardziej, że jestem amatorką i nie znam się na makijażu tak jak osoby, które oglądam. Po dłuższym czasie udało mi się ją kupić. Uprzedzając pytania- kupiłam ją na House Of Beauty. Od momentu gdy trafiła w moje ręce cała zabawa z makijażem zamieniła się w pasję. Ta paleta sprawiła, że odnalazłam w życiu to, co chce robić i to co kocham. Po czasie jednak chciałam jeszcze więcej. Paletek przybywało i ubywało, ale moim kolejnym mini marzeniem stała się paleta od Huda Beauty- Rose Gold Palette. To marzenie było dla mnie jednak nieosiągalne.. Cena tej paletki w Polsce jest nie do przyjęcia, a gdy już miałam zamiar kupić ją na zagranicznych stronach- wciąż była niedostępna, więc zwlekałam. (Znacie to uczucie?)



Na pomoc przyszła mi cudowna osóbka ze sklepu instagramowego Beautyustuff-klik , dzięki której dostałam możliwość przetestowania Rose Gold Palette. Możecie ją też kupić w tym sklepiku za super cenę.



Dlaczego pisze ten post? Jakiś czas temu na snapie 'makeupsquadd' robiłam małe porównanie tych dwóch paletek i wiele z Was często pyta mnie, która jest lepsza, którą polecam dla początkujących itd. Dlatego też dzisiaj postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania w jednym poście, tak żebyście mieli do tego cały czas dostęp.

Nie zamierzam recenzować każdej paletki z osobna, bo ich cechy będą zauważalne w porównaniu i myślę, że mniej więcej już wiecie jak wyglądają i z jakich kolorów się składają.



Ogólnie oby dwie palety są do siebie bardzo zbliżone kolorami. Składają się z ciepłych tonów: czerwienie, bordo, brązy, pomarańcze, róże. Największą różnicą są cienie blyszczące do których przejdziemy później. MR składa się z 14 cieni, w tym 4 połyskujących, a RGP z 18 cieni, w tym 6 foliowych i 2 błyszczących. 

Jeżeli chodzi o maty to tutaj króluje zdecydowanie ABH. Matowe cienie w MR są bardzo kremowe, maksymalnie napigmentowane, jednak dosyć mocno się osypują. Są jednak o wiele łatwiejsze jeżeli chodzi o pracę nimi. Cudowniej się blendują i zdecydowanie łatwiej uzyskać nimi dany kolor. Cienie od Hudy zjadają się na oczach, przez co trzeba cały czas budować kolor, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Na szczęście bardzo dobrze się blendują więc jest to nawet przyjemne. Dodatkowo inaczej wyglądają w opakowaniu, a inaczej na oku i są też minimalnie bardziej suche. Głównym plusem cieni od HB jest fakt, że mniej się osypują i są oczywiście równie mocno napigmentowane.



Przechodząc do Cieni błyszczących- w paletce Anastasii są tak właściwie 2 cienie takie typowo błyszczące i są to Vermeer i Primavera. Są bardzo kremowe i nakładane palcem tworzą efekt jakby były nakładane na mokro. Dwa pozostałe, czyli Antique Bronze i Venetian Red są to bardziej maty z drobinkami, które są widoczne na oku, ale strukturą nie przypominają ani cieni błyszczących, ani matów. Vermeer i Primavera są bardzo podobne do dwóch cieni błyszczących z paletki Rose Gold, a mianowicie Angelic i Moon Dust. Te też rozprowadzają się jak masło i przepięknie błyszczą. To są jedyne kremowe cienie z tej palety. 

Cały górny rządek plus jeden cień ze środkowego rzędu to folie, czyli cienie, dla których warto kupić paletkę z serii Rose Gold. Przyznam szczerze, że początkowo minimalnie się zawiodłam, bo oglądając różne tutoriale te folie wydawały mi się bardzo łatwe w życiu. Jednak moja pierwsza zabawa z nimi okazała się klapą, bo cień 24k pomieszany z duraline spływał mi z powieki. Na szczęście okazało się, że trzeba znaleźć na nie swój własny sposób i ja najbardziej lubię je nakładać  palcem na wklepany mokry korektor z Catrice 005 jako bazę. Robiłam też nimi parę kresek i wtedy rzeczywiście pomieszałam je z duraline, ale dałam go dosłownie pół kropelki, żeby nie rozpuścił folii. 



Kolejnym minusem jest fakt, że folie szybko znikają z paletki. Po jednym użyciu robi się już dosyć duże wgłębienie, a jak na tą cenę chciałoby się, żeby paletka wytrzymała troszkę dłużej. 

Podsumowując oby dwie paletki są przepiękne. Modern jest bardziej klasyczna, ma więcej beżowych, pomarańczowych odcieni, za to Rose Gold według mnie ma o wiele piękniejsze kolorki. Poza tym jest ich więcej i panuje w nich większa różnorodność. Przez co możemy stworzyć więcej różnych look'ów. Jedna jak i druga ma w sobie cienie, które uwielbiam i takie, za którymi nie przepadam. Są to przede wszystkim brązy, które dla mnie są zbędne (jeśli kojarzycie mój instagram wiecie, że ja preferuje żywe kolory). Za to moimi ulubionymi cieniami z paletek są Love Letter z MR i Flamingo z Hudy - czyli przepiękne róże.



Jeśli chodzi o opakowanie to tutaj wielki minus dla Anastasii za materiał na palecie. Mój wygląda już kiepsko i zdecydowanie prosi się o wyczyszczenie, co nie jest łatwą sprawą. Opakowanie Hudy jest bardziej praktyczne, chociaż w porównaniu do MR nie posiada lustra. Pomimo tego oby dwie paletki prezentują się przepięknie. 

Teraz czas na najważniejsze pytanie- którą paletkę wybrać? Ja szczerze mówiąc nie jestem w stu procentach pewna swojej odpowiedzi. Powiedziałabym pewnie, że jako pierwszą- Modern. Jednak z drugiej strony większe pole do popisu mamy w Hudzie. MR jest jednak paletką, z którą nawet amator taki jak ja jest w stanie sobie poradzić, bo cienie dosłownie nakładają się same. Według mnie Huda jest jej  uzupełnieniem. Jeśli mam być szczera Modern ma najlepsze maty na świecie i drugich takich jeszcze nigdy nie miałam okazji używać.

(makijaże z mojego instagrama @kayleen_beauty wykonane tymi paletkami)



Macie którą z tych paletek? A może jest tu ktoś, kto za nimi nie przepada? Czekam na Wasze komentarze:).


Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

GLITTER MAKEUP BRUSHES with Gamiss & Zaful.

GLITTER MAKEUP BRUSHES with Gamiss & Zaful.




Cześć! Dzisiaj mam dla Was krótki post poglądowy, w którym chce Wam pokazać nowe pędzelki ze sklepu GAMISS. W następnym poście pokażę Wam moje kolejne zdobycze, ponieważ i te z dzisiaj i te drugie skradły moje serce. Pędzle wzorowane są na marce Certifeye, jednak różnią się kształtem, wykończeniem i minimalnie kolorem. W ostatnim czasie bardzo popularne stały się pędzelki z brokatowymi rączkami. Co ja o nich myślę? Myślę, że przede wszystkim przepięknie prezentują się na toaletce i zdecydowanie szkoda mi ich używać. Włosie jest minimalnie zbyt miękkie i ciężko się blenduje cienie mniejszymi pędzelkami, jednak większe pędzle, np. do pudru sprawdzają się świetnie.


Jak wiecie nie mam większych wymagań jeśli chodzi o pędzle. Jestem zdania, że nawet tymi najtańszymi pędzelkami z chińskich sklepów można stworzyć wspaniały makijaż. Podejrzewam, że nie jedna z Was ma takie samo zdanie co ja. Wydawanie miliona złotych na drogie pędzle, z których wypada włosie po miesiącu jest dla mnie po prostu zbędne. Wiadomo- marzy mi się zestaw do oczu od Zoevy, ale dopóki takiego nie mam zadowalam się tańszą opcją.



Jak wiecie mam tez ulubione pędzle z rączkami rose gold, które są dla mnie najlepsze do blendowania i są to właśnie pędzle w okolicach 6$ za zestaw. Nie jest to dużo, a pędzelki są naprawdę świetne.



KLIK

Jeśli chodzi o ten dokładnie model pędzli muszę przyznać, że te do oczu są kiepskie. Zbyt duże i zbyt miękkie, co w pędzlach nie jest zbyt dobrą cechą. Im bardziej 'zbity' pędzel tym lepiej się blenduje. Tu włosie jest zbyt rzadkie. Do twarzy sprawdzają się o wiele lepiej i myślę, że w tym celu będę ich głównie używać. Pędzel do pudru idealnie nadaje się do omiatania twarzy po bakingu.





Drugie pędzelki, o które wiele z Was pytało są ze sklepu
ZAFUL. Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy w internecie oszalałam. Ich rączki przypominają rogi jednorożca,a włosie jest kolorowe. Wyglądają dosłownie jak z bajki. Rączki wykonane są z mocnego plastiku, a włosie nie wypada. Myślę, że takie pędzelki sprawdzą się idealnie a prezent:)









Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

DOSE OF COLORS: Glowstore.pl

DOSE OF COLORS: Glowstore.pl



W ostatnim czasie w moim życiu nastąpiło wiele zmian. Nie tylko w tej części 'blogowej', ale też w rzeczywistości. Dni mijają jak szalone i wciąż brakuje mi czasu na cokolwiek. Jakiś czas temu postanowiłam, że poświęcę się w większości instagramowi, a na bloga będę dodawać tylko i wyłącznie produkty, które chce Wam głębiej zrecenzować. Instagram jest dla mnie miejscem, gdzie mogę Wam coś na szybko pokazać i zajmuje zdecydowanie mniej czasu, więc jeśli jeszcze mnie nie obserwujecie zapraszam: @kayleen_beauty.

Dzisiaj mam dla Was mały close-up paczki od glowstore.pl , którą dostałam w poniedziałek. Przyznam się bez bicia, że zawartość zaskoczyła mnie totalnie. Glowstore.pl jest to sklep, w którym znajdziecie masę produktów na ogół niedostępnych w Polsce lub takich, których dostępność jest ograniczona. Między innymi kupicie tam takie marki jak Anastasia Beverly Hills, Farsali, Jeffree Star, Makeup Geek, Glitter Injection, czy właśnie Dose of Colors.
W paczce znalazłam 4 matowe pomadki w przepięknych kolorach, 3 kremowe pomadki i najnowszy rozświetlacz.


 


Zacznijmy może od zwykłych kremowych pomadek. Kolory, które mam to FIG, HEARTLESS i BLUSH. Fig to ciemny brudny róż wpadający w fiolet, Heartless to ciemna śliwka, a Blush jest delikatnym pudrowo-różowym odcieniem. Pomadki mają satynowe wykończenie i są bardzo kremowe. Świetnie rozprowadzają się na ustach i według mnie są super odskocznią od wyszuszających matów.




Matowe pomadki od Dose of Colors często możemy zobaczyć w ulubieńcach kosmetycznych popularnych youtuberek. Nie raz słyszałam, że ich formuła jest o wiele lepsza od Kylie, czy innych pomadek tego typu. Muszę przyznać, że formułą przypominają bardziej pomadki od Jeffree Star, ponieważ są o wiele rzadsze niż np. te od Kylie. Dla mnie jest to akurat wielki plus. Dzięki temu świetnie rozprowadzają się na ustach i nie wchodzą w zmarszczki. Trwałość jest za to o wiele lepsza. Dzisiaj rano ałożyłam kolor Camp Fire i zmyłam dopiero po całym dniu gadania na snapie, jedzenia i picia. Kolory, które mam to Camp Fire, czyli mocny pomarańcz, Supernatural- jasny nudziak, wpadający w pomarańcz, Cold Shoulder- fiolet i Los Anjealous- cudowna czerwień.





Ostatnią już rzeczą jest najnowszy rozświetlacz Supreme Glow - GOLD is the new BLACK. Pokochałam go już po pierwszym dotknięciu palcem. Jego struktura jest tak wspaniała, rozprowadza się jak masełko i jedynym jego minusem jest fakt, że jest minimalnie za ciemny. Bardziej nadaje się do rozświetlenia kości policzkowych, czy dla mocno opalonej cery.


Zachwyciłam się całą marką i zamierzam dokupić jeszcze inne kolory pomadek matowych. Według mnie mają naprawdę świetną formułę i bija na głowę inne produkty z tej kategorii. Koniecznie zajrzyjcie na glowstore.pl :).





Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty
HAUL: MERMAIDS Makeup Brush Bag & Minti brushes. |GAMISS & ROSEGAL +GIVEAWAY!!!

HAUL: MERMAIDS Makeup Brush Bag & Minti brushes. |GAMISS & ROSEGAL +GIVEAWAY!!!



Dzisiaj mam dla Was kolejny HAUL zakupowy ze sklepów GAMISS i ROSEGAL. Postanowiłam połączyć te dwie rzeczy i napisać o nich jeden post głównie dlatego, że idealnie do siebie pasują. We wcześniejszym poście jak i na moim instagramie mogliście zobaczyć już te produkty i pojawiło się mnóstwo pytań odnośnie tego skąd są, czy polecam itd. Dlatego postanowiłam Wam trochę o nich opowiedzieć. Na wstępie przypomnę Wam tylko o mini-konkursie, o którym pisałam we wcześniejszym poście.
Jeśli chcesz, aby Twój blog trafił do zakładki 'polecane blogi' przeczytaj:

Z każdego posta z tej serii wybiorę 2-3 blogi i na koniec umieszczę je w zakładce 'polecane blogi', jak i polecę je na swoim instagramie. Jedyne co musicie zrobić to podać cenę minimum jednego produktu z każdego posta w komentarzu. Ja przejrzę wszystkie blogi i wybiorę takie, które według mnie warto polecić (nie zwracam uwagi na kategorię- każdy ma szansę). Tak więc- do dzieła.




Przejdźmy może do konkretów. Case na pędzle jest ze strony Gamiss i tu macie link: KLIK. Na odległość już można zobaczyć 'podobieństwo' do słynnych case'ów od Spectrum. Może nie jest identyczny, ale na pierwszy rzut oka doszukiwałam się loga. Jest to jednak najbardziej praktyczna rzecz, jaka przyszła mi w tym zamówieniu. Pomieści nawet te największe pędzle do pudru, przez co unikniecie zniszczenia podczas podróży, czy nawet przechowywania w domu. Poza tym jest na tyle sztywny i solidny, że na pewno nie zgniecie się w walizce, czy szufladzie. 
Case wykonany jest ze sztucznej skóry, w środku wyściełany bordowym welurem. Pomimo tego, że przegródek jest tylko 10 to zdecydowanie pędzli zmieści się więcej. Szczególnie tych mniejszych. 

Dlatego też właśnie wybrałam pędzelki ze sklepu Rosegal KLIK, ponieważ są na tyle malutkie, że zgrabnie mieszczą się w całym komplecie w przegródkach. Zdecydowanie urzekł mnie ich wygląd, a szczególnie kolor. Cały zestaw przypomina do złudzenia te słynne pędzelki pudrowo-różowe z aliexpress, które uwielbiam, więc mam nadzieję, że te będą podobne jakościowo. 




W zestawie mamy 3 pędzle większe do blendowania, 4 duże płaskie pędzelki do blendowania i nakładania cieni, 2 małe ołówkowe np. do kącików oka, pędzel do eyelinera, brwi i do korektora. Włosie według mnie jest podobne do tych różowych. Nie za miękkie, nie za twarde- przez co unikniemy plam. Słabszej jakości wydają się pędzle z ciemnego włosia. Minusem są też matowe rączki. Biorąc pod uwagę fakt, że różowe strasznie się brudzą podejrzewam, że te również będą.




Podsumowując.. jestem bardzo zadowolona z oby dwóch rzeczy głównie wizualnie, ale też jakościowo. Jeżeli chodzi o recenzję to doskonale wiecie, że nie lubię pisać o produktach, których używałam jedynie parę razy więc jak tylko przetestuję na dłuższą metę to na pewno dam Wam znać. 

Chciałabym Wam jeszcze tylko wspomnieć o drugim konkursie, który pojawił się na moim instagramie @kayleen_beauty.


Nie zapomnijcie dodać mnie na moich mediach spolecznościowych:

  TUMBLR   |   INSTAGRAM    |    ASK    |    INSTAGRAM INSPI.   |   FACEBOOK 
SNAPCHAT: Kayleenbeauty

Copyright © 2016 Kayleen beauty! , Blogger